Poznańskie tęsknoty za bryzą, czyli nadmorska Wielkopolska...

 

Poznańska dzielnica Św. Łazarz nie raz potrafi zaskoczyć, ale też inspirować. Właściwie cała historia wzięła swój początek z pośpiesznego marszu na pociąg wprost do Kasztelanii, do Lednogóry. Przy ulicy Kolejowej zajaśniał manifest w barwie ultramaryny "Poznań rząda dostępu do morza!". Autor wsadził kij w mrowisko, bo coś racji w tych słowach jest...

 

Poznaniacy hardo walczą o swoje prawa! (fot. MJ, 2015)

 

Już kiedyś tu było morze...

 

Ta tęsknota za błękitem wielkiej wody, to stara pieśń o minionych dziejach. Na terenach Polski - a w tym także Wielkopolski - morza i oceany przelewały się wielokrotnie. Najbliżej naszych czasów błękitna wstęga rozlewała się przez Polskę w eocenie i miocenie (czyli najmniej ponad 5 milionów lat temu). W historii geologicznej Ziemi na różnych obszarach na zmianę to zalewały (transgresja) to ustępowały morza (regresja).

Rekonstrukcja świata w eocenie (en.wikipedia.org)

 

Czy zatem Wielkopolska, po której obecnie stąpamy, była niegdyś dnem wszechoceanu? Nie zupełnie, ale zasadniczo tak. Osady denne są na pewnej głębokości pod obecną warstwą gleby. Możemy jednak czasem odnaleźć dorodne kamienie, które po przełupaniu goszczą w sobie skamieniałości organizmów morskich. Takim szczególnym przykładem pozostałości po dawnych rafach koralowych i głębinach morskich są skały wapienne, których dumne białe figury zdobią krajobraz Jury Krakowsko-Częstochowskiej. W takim wapieniu zachowują się całe sylwetki wymarłych morskich amonitów. Warto obserwować wszelkie znaleziska także w wielkopolskich żwirowniach - tu także trafiają się "morskie opowieści".

Wapienne wzgórza Jury Krakowsko-Częstochowskiej (fot. MJ, 2012)

 

Lepiej może darujmy sobie morze

 

Wracamy jednak do postulatów nadmorskiego kurortu, co się Poznaniem zowie. Może taka wizja przyszłości brzmi bardzo apetycznie, jednak:

(1) czy w ogóle jest szansa na nadbałtycki Łazarz?

(2) co jeśli jednak z nadmiaru wody będziemy mieli podwodny Łazarz?!

 

Odpowiedź nie jest oczywista, ale moglibyśmy spróbować symulacji. Niezależnie od opinii na temat słuszności tezy o nadciągającym ociepleniu klimatu i topnieniu lodowców, spróbujmy rozmrozić naszą planetę. Według różnych opinii poziom wody po stopnieniu czap polarnych podniósłby się o około 70 metrów. Poniżej link do strony, gdzie takie symulacje można zrobić na własną odpowiedzialność.

 


Zachęcam do odwiedzenia poniższej strony i obserwacji, co by się stało, gdyby na świecie poziom wód oceanów wzrósł o zadane przez Was metry: http://www.floodmap.net/?ll=52.398233,16.924117&z=13&e=70


 

Nadlednickie obszary Kasztelanii Ostrowskiej są na wyniesieniu powyżej 100 metrów, więc zalanie przy takich prognozach nie grozi. Zdradzę poniższą grafiką, że w przypadku Łazarza, przy 70 metrach wody więcej, nadal będziemy nad kreską - uratowani! W centrum Poznania jednak utopiłaby się część Wildy i Starego Miasta. Rzeki Warty szkoda, Starówki szkoda, no i te skrzeczące mewy przy ratuszu....

źródło: http://www.floodmap.net/

 


Maciej Jędrzejczak