Badania nad zapylaniem populacji wierzbownicy kosmatej - przygoda z Olimpiadą Biologiczną

 

Badanie środowiska przyrodniczego można rozpocząć bardzo wcześnie. Pod skrzydłami Stowarzyszenia swoją pracę na Olimpiadę Biologiczną przygotował Miłosz Siwak. Poligonem działań była wilgotna łąka w Kasztelanii Ostrowskiej. Poznajcie badania i wrażenia z powstawania pracy Miłosza.

 

Cześć! Nazywam się Miłosz Siwak i jestem uczniem VIII LO w Poznaniu. Z osobami związanymi ze Stowarzyszeniem „Kasztelania Ostrowska” – Natalią Olejnik i Maciejem Jędrzejczakiem - spotkałem się po raz pierwszy na wycieczce klasowej do Kasztelani Ostrowskiej w czerwcu 2015 roku, gdy byli naszymi przewodnikami. Urzekła mnie ich fascynacja roślinami i przystępny sposób w jaki o nich opowiadają. Uczestnicy wycieczki, w tym ja, zostali zaproszeni do współpracy ze stowarzyszeniem oraz dostaliśmy propozycję prowadzenia badań w dziedzinie botaniki. Wykonanie takiej pracy jest niezbędne, aby przystąpić do Olimpiada Biologicznej dla licealistów. Zachęcony wycieczką postanowiłem nawiązać kontakt ze stowarzyszeniem. Na pierwszym spotkaniu naszym celem były dla rozgrzewki działania w Ogrodzie Łazarz w Poznaniu. Gdy zakończyliśmy prace ogrodowe, usiedliśmy przy stoliku i zaczęliśmy dyskutować o tym, co obecnie jest „na czasie” w botanice. W wyniku dyskusji okazało się, że ciekawym i aktualnym ze względu na ginięcie pszczół tematem, jest wpływ sposobu zapylania kwiatów na rozmiary owoców i ilość nasion znajdujących się w nich. Celem mojego badania było eksperymentalne sprawdzenie, jaki wpływ na płodność mają różne sposoby zapylania kwiatów wierzbownicy kosmatej. Mierzonym parametrem płodności była wielkość owoców oraz liczba zawiązywanych nasion. Pracę pt. "Znaczenie autogamii i allogamii w efektywności zawiązywania nasion wierzbownicy kosmatej Epilobium hirsutum L." miałem okazję realizować w terenie oraz w pracowni.

 

u góry: wierzbownica kosmata (Epilobium hirsutum); na dole: schemat eksperymentu (aut. M. Siwak)

 

Łąka z kapturkami

 

W sierpniu i wrześniu razem z Natalią i Maciejem jeździłem pociągiem na łąki znajdujące się koło Imielenka. Po pierwszym wyjeździe wybraliśmy łąkę, na której występuje wierzbownica kosmata (Epilobium hirsutum). Spodobała mi się, ponieważ wytwarza duże, fioletowe kwiaty, a na jednej łodydze rosło ich całkiem sporo. Było to konieczne, ponieważ jednym z celów doświadczenia było sprawdzenie różnic między owocami powstałymi w wyniku zapylenia pyłkiem z tego samego kwiatu, a tymi, które powstały z kwiatów zapylonych pyłkiem z tej samej rośliny, ale innego kwiatu. Aby wyeliminować wpływ owadów na wyniki, kwiaty zostały zaizolowane kapturkami z przewiewnej siateczki.

 

Późniejsze wyprawy nie zawsze powodowały uśmiech na mojej twarzy. Szczególnie pamiętam dzień, w którym zastała nas ulewa, a w promieniu kilku kilometrów nie było zabudowań. Ponadto okazało się, że wiatr porwał kapturki i ich zakładanie trzeba będzie powtórzyć. Chciałem wówczas dać sobie spokój, jednak optymizm Macieja nie pozwolił mi na to. W efekcie, gdy kwiaty już otworzyły się, zapyliłem je w trzech wariantach przy pomocy nawilżonych patyczków higienicznych, a powstałe owoce zebrałem po kilku tygodniach i zbadałem pod mikroskopem na Wydziale Biologii UAM (dzięki wsparciu Natalii).

 

Pochodzenie pyłku ma znaczenie

 

Przyznam szczerze, że wyniki eksperymentu trochę mnie zaskoczyły. Okazało się bowiem, że nasion w owocach, które powstały z pyłku tego samego kwiatu wcale nie było najmniej. Oczywiście nie wiem, na ile te nasiona mają szansę, by wykiełkować, ale duża ich ilość może być spowodowana tzw. „wariantem ucieczki”. Polega on nam tym, że roślina wydaje na świat dużo nasion, aby choć część z nich wykiełkowała w lepszych warunkach niż ich rodzice narażeni na niedobór zapylaczy.

Chwile spędzone w Kasztelanii okazały się świetną przygodą, w której na nudę nie mogłem narzekać. Jednocześnie chciałem podziękować serdecznie Natalii i Maciejowi za otrzymaną pomoc i życzyć im powodzenia i życzliwości ludzi, dla których stowarzyszenie bezinteresownie wiele działa.

 


Miłosz Siwak